piątek, 14 maja 2010

w końcu wraca wena!

Mam prawie dwa tygodnie laby, jestem na zwolnieniu i zbieram siły na dalsze chodzenie do pracy ;) A ponieważ czasu więcej, więc działam na całego w decoupage, który sprawia mi znowu dużo frajdy. A w warsztacie na chwilę obecną kilka pudełek, kilka butelek, chustecznik, zegarek i może coś tam jeszcze, także będzie się czym pochwalić wkrótce ;)
A tymczasem biżuteria z drewienek. Kolczyki wymęczone, bo strasznie małe i chyba lakierowanie ich najgorzej mi wychodziło, a do kompletu bransoletki, które wewnątrz wykończone są drugą warstwą serwetki. A tak prezentują się kompleciki:




wtorek, 4 maja 2010

kap ciap plum, czyli długi za krótki weekend

Weekend majowy pod chmurką z której raz deszcz, a raz słonko. Generalnie pogoda nie dała zbyt dużego pola do wojażowych popisów. Byliśmy nad jeziorem Piaseczno, gdzie żaby rechotały z nas, że chce nam się łazić w taką pogodę ;)



Byliśmy też w podziemiach chełmskiej kopalni kredy, gdzie Duch Bieluch zaprasza w swe skromne progi, by spełnić najskrytsze życzenia gości :)



A na wsi, natura budzi się do życia!





czwartek, 22 kwietnia 2010

kwiecień plecień

Czy ja coś we wczorajszym poście nie wspominałam o wiośnie, co nam się rozkręca? To chyba w złym momencie o tym wspomniałam... Dziś na termometrze z rana 3 stopnie, po drodze do pracy deszcz, wiatr, a na koniec jeszcze śnieg! O zgrozo!!! Myślałam, że łapki i uszy mi poodpadają z tego zimna! Kto to widział, żeby pod koniec kwietnia była taka straszna pogoda??? Tylko sprawdza się powiedzenie o tym kwietniu co przeplata - trochę zimy, trochę lata.
Dziś w związku z niezbyt sprzyjającą pogodą proponuję coś na gorąco ;) Słoiczek herbaciany. A ponieważ z każdej strony inny, to pozował do wielu zdjęć.





środa, 21 kwietnia 2010

tik... tak...

Ostatnio wracam do formy dekupażowej i coś robię - maluję, wycinam, cieniuję... co prawda w swoim żółwim tempie, ale zawsze ;) Może to dzięki tej wiośnie co się nam powoli rozkręca, a może dzięki temu, że jestem mniej zmęczona i nie mam potrzeby aż tyle się wylegiwać. Chęć tworzenia wraca, mam nadzieję, że nie minie i nie okaże się słomianym zapałem!
Zrobiłam zegarek, a jak to z nim było dokładnie? Wybrałam motyw z różyczkami - wdzięczny jest. Polakierowałam i pomyślałam, że ładnie wyglądałyby na nim złote spękania, ale najpierw postanowiłam pocieniować motyw. Oczywiście jak to zwykle bywa - nie przykładając się i nie wczuwając w tą czynność, cieniowanie wyszło nadzwyczaj zadowalające i bardzo mi się spodobało - skromna jestem ;) wiem, wiem... No i stwierdziłam, że nie będę kładła spękań na tak ładnie wycieniowany zegar, bo jak mi nie wyjdzie kraczek, to będzie mi szkoda... Dlatego postanowiłam w końcu poćwiczyć robienie spękań dwuskładnikowych. Póki co efekty takie sobie, ale nie zniechęcam się. W końcu praktyka czyni mistrza :D
A zegarek wygląda tak:



Póki co nie ma nowego właściciela. Może ktoś chętny? :)

piątek, 2 kwietnia 2010

Wielkanoc tuż tuż

Jeszcze mały akcent jajeczno - przedświąteczny, przy okazji chciałam życzyć tym, którzy do mnie zaglądają pogodnych, zdrowych, spędzonych w miłej atmosferze Świąt!
Jajeczka są wielkości kurzych i są plastikowe, fajnie się ozdabia takie maleństwa :) Jakoś tak sporo możliwości użyłam na jajkach: kropeczki (skończyło się też na zakropkowanej ścianie, szafie i co tam jeszcze znalazło się w zasięgu), kropeczki dodają wiele uroku pracom. Zmierzyłam się też z cieniowaniem na tych maleństwach i przyznaję, że nie jest to najłatwiejsza rzecz, precyzyjnie pocieniować tak małą powierzchnię (więc wyszło jak wyszło). Użyłam też reliefów, ozdabiają jajeczka, ale bez rewelacji.

A tak się prezentuje każde z osobna jajeczko:








A tak wyglądają wszystkie razem:



sobota, 27 marca 2010

baj zimo! heloł wiosno!

Już od tygodnia rozkręca się wiosna, więc chciałam oficjalnie pożegnać zimę, która w tym roku jakoś szczególnie mnie wymęczyła... Najważniejsze, że coraz cieplej, coraz więcej słonka, niebieskiego nieba. Póki co mało zielonego, ale z dnia na dzień będzie pewnie coraz ładniej :) Zimę pożegnaliśmy bałwanką. Niezła z niej ślicznotka, co? ;)





A tyle z niej zostało:


Wiosna - cieplejszy wieje wiatr........
Dziś przestawiamy czas, dzień będzie dłuższy, więc bateryjki będzie można elegancko podładowywać :) To lubię!

poniedziałek, 15 marca 2010

Jajko niespodzianka :)

Za oknem śnieg jak w środku zimy, a tu pół miesiąca i już Wielkanoc! Miałam trzy jajka i trzy jajka ozdobiłam - bez szaleństw. Nie wiem czy będzie więcej, chociaż przyznam szczerze, że dziewczyny z forum kuszą swoimi pięknymi wyreleifowanymi pisankami, żeby też tak spróbować :) A na jajkach, które zrobiłam postanowiłam umieścić motywy, które kojarzą się właśnie z nadchodzącymi świętami. Efekt jest taki:







Przyznam, że coraz większą frajdę sprawia mi samo wykańczanie prac - cieniowanie, dobieranie odpowiedniego tła do motywu - fajna zabawa. Ale z czasem stwierdzam też, że takie kolorowanie pracy jest łatwiejsze jak ma się odpowiednie zaplecze techniczne i nie boi się próbować i eksperymentować :) Dojrzewam też do używania preparatów do spękań...

czwartek, 11 marca 2010

Wiesz jaki mam problem?

Jak nie mam problemu to też jest problem...
Jakiś czas temu wracałam sobie z pracy i rozmyślałam - czasami mi się to zdarza ;) Efekt rozmyślań, powalający na kolana! Kto by sobie tak wymyślił, jeśli nie ja? Nawet jak nie mam problemu, to tak właściwie stanowi to dla mnie również problem. Bo jak to jest możliwe, żeby mogło być dobrze? A może to "dobrze", to właściwie jest tylko pozorne??? Kto to widział, żeby tak samą siebie męczyć... Potrzebna mi terapia. Może być to terapia decoupage. Mogłam sobie na nią pozwolić, bo już od ponad tygodnia nie chodzę do pracy. I tak w ramach terapii skończyłam komplet lawendowy - w końcu!!! Jeszcze kilka warstw lakieru i będzie cacy. Rezultaty terapii całkiem niezłe - można pooglądać poniżej. Z tym, że teraz mam nowe problemy, bo z porządkami jestem w polu i w poniedziałek trzeba wrócić do pracy i znowu nie będę miała czasu i sił na robótki ;) Wiem... takie problemy to pikuś, oby były tylko takie!















sobota, 27 lutego 2010

bardzo małe conieco

W dekupażowaniu zastój zastojowy, chociaż jakiś czas temu byłam na zakupach i nabyłam nawet kilka jajek, ale jakoś weny i zapału do tworzenia ciągle brak. Na forum dziewczyny szaleją już prawie od Bożego Narodzenia i jajka wyklejają, robią na nich ażurowe wycinanki i piękne reliefy. A oczy z orbit wychodzą, bo co jedno jajko to piękniejsze.
A jak już wspomniałam o forum... Mamy dwie nowe moderatorki i forum nam się nieco ożywiło, kilka nowych pomysłów i projektów. Trzeba rozbujać trochę ten nasz dekupażowy zakątek, bo jakoś nam przez pewien czas przycichł... przysnął... Chociaż i tak to fajne miejsce i niepowtarzalną atmosferę tworzą forumowicze, którzy zaglądają na decoupage24.pl.
No i jeszcze, żeby nie było... coś ostatnio zrobiłam. Z zegarka, który leżał u znajomych gdzieś w kącie, bo nie pasował do pokoju dziecięcego, który urządzali - zrobiłam coś kolorowego i wesołego :) Zegarek leżał sporo i u mnie, ale że mała przy szła na świat i byliśmy zaproszeni to musiałam się sprężyć i zadziałać. A wyszedł tak:

czwartek, 4 lutego 2010

4 luty

Ponieważ jest 4 luty, więc jest okazja, żeby przerwać ciszę na moim blogu :) Z okazji Urodzin Osoby, która wiem, że tutaj zagląda, chciałam przedstawić dzisiaj komplecik lawendowy w trakcie tworzenia. Ciociu, mam nadzieję, że do Cioci imienin się wyrobię, żeby skończyć ten komplet ;) W każdym razie jestem na dobrej drodze. A póki co prezentuje się on tak:









Samych słonecznych, optymistycznych, uśmiechniętych dni na kolejny rok Ciociu :)