poniedziałek, 10 stycznia 2011

kici kici... miau...


Dziś będzie na masę kocio :) Ze szkatułką z kotami Rosiny, którą robiłam jakiś czas temu, tak mi się dobrze pracowało, że nie potrafiłam sobie podarować i musiałam zrobić komplet pudełek z każdym z kocich wzorów, jakie mam w posiadaniu. Gdybym nie zrobiła ich teraz, pewnie chodziłyby za mną cały czas i gdybym chciała zrobić pudełka z innymi motywami, to pewnie żaden motyw by mi nie pasował ;) Także nie opierałam się chęci użycia tych serwetek na pudełkach. Z początku miałam w planie motywy serwetkowe na wieczkach, a boki pobejcować, ale w końcu stwierdziłam, że zastosuję tą samą metodę, którą przy poprzedniej szkatułce, czyli zrywkę. Nie żałuję tej decyzji, bo jestem zadowolona z efektu jaki osiągnęłam! 

w kolorze blue




zielono mi... czyli moja ulubiona




smak i zapach pomarańczy, czyli ciepło i energetycznie...




czerwono, czyli gorrrrrrąco ;)








Eh... no szalenie mi się podobają te koty! Ale póki co serwetki schowane do segregatora i robię coś innego, żeby nie było zbyt monotematycznie i nudno.


2 komentarze:

  1. Ojej! Jakie fantastyczne! Kociaki superanckie i te boki "pociapałaś" mistrzowsko! I ta kolorystyka! No naprawdę piękne! Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale super!!!Takich kociaków w takiej pięknej oprawie jeszcze nie widziałam!Wspaniale Tobie to wyszło.

    OdpowiedzUsuń

to naprawdę miłe, gdy zostawiasz swój wpis :) dziękuję!