Gdyby nie decoupage nie miałabym właśnie za sobą świetnego weekendu, w który odwiedziły mnie w Lublinie dwie super dziewczyny z forum - dorcia i hogis... Było wesoło, twórczo, pysznie, ciekawie, inspirująco i naprawdę energetycznie. Jak ja lubię takie spotkania!!! I rzec by się chciało, że wszystko, co dobre szybko się kończy.. ale zawsze jest perspektywa kolejnych spotkań, które myślę, że będą miały jeszcze miejsce.
Jak ja się cieszę, że w akurat ten weekend dziewczyny były u mnie ... Czasami los osłodzi nam ciut rzeczywistość. Dzięki hogis i dorciu!
Na spotkaniu miałam mega wielkiego powera i tworzyłam jak szalona, większość w klimacie świątecznym, pewnie za jakiś czas pochwalę się dokonaniami, bo prace jeszcze czekają na dopieszczenie :)
*
Tymczasem dzisiaj chciałam pokazać pudełeczko, które robiłam dla koleżanki. Dostałam pudełko z malowanymi kwiatami do przerobienia (jeszcze w wakacje!!!), sporo szlifowania, potem tradycyjnie - malowanie, motywu naklejanie i pierwsze lakierowania (na spotkaniu u forumowej Małej Mi na Mazurach), a później boczki - maziane, cieniowane, kropkowane, dużo, dużo lakieru błyszczącego, a na bok "touch me" i wyszło takie oto pudełeczko...
Lubię maziać farbami, bejcami, lubię patynkę, lubię kropeczki... jak ja lubię decoupage i cieszę się, że kiedyś trafiłam w Internecie przez przypadek na jakąś stronę z decoupage i tak jakoś się zaczęło... A teraz dzięki decou zmieniło się w moim życiu bardzo, bardzo dużo. Niesamowitym jest dla mnie, jak jakiś przypadek może mieć wpływ na to jak toczy się nasze dalsze życie...
Kończę te przemyślenia poważne i pozdrawiam serdecznie wszystkich moich gości :)
Do następnego wpisu!
Baj!
Kejti :)
