piątek, 5 kwietnia 2013

kto robi jaja?

Zima nie odpuszcza, robi sobie z nas jaja tej wiosny ;) Ja też nie odpuszczam i nie narzekam za bardzo, bo wierzę, że wkrótce zaskoczy nas miło wiosenny wietrzyk i coraz śmielsze wiosenne słońce, a biel będzie zastąpiona zielenią! Tego się trzymam. W Internecie mnóstwo zdań, opisów, zdjęć, które nawiązują do tej zimy wiosną, chociaż w ten sposób można mieć ubaw, a nie tylko denerwować się tą aurą.

Ja również robię, a może raczej robiłam sobie jaja, które dziś na zakończenie mojego sezonu jajecznego 2013 chciałam Wam pokazać. Ozdobiłam kilka płaskich jajeczek, które ze sklejki wyciął mi teść :) Jedna strona z motywami wielkanocno - wiosennymi, a na drugiej serwetki w kropki, pociapane patynką i "pokropione" ;)







Mam jeszcze dwie wydmuszki gęsie. Jedna czyściutka z samym motywem...




Druga z zabawy forumowej - jajko w koszyczku....





A na koniec moje koty, które robią takie jaja bawiąc się piłeczką, że można leżeć na podłodze ze śmiechu, jak przybierają ciekawe pozy. Myślę, że niezły ubaw miały przy łapaniu piłeczki, natomiast my przy ich oglądaniu. Popatrzcie.....






Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Wam pięknego, słonecznego i miło spędzonego wiosennego weekendu.... Pozdrawiam! Kejti



piątek, 29 marca 2013

wbrew aurze wiosennie i wielkanocnie

Zamykając tegoroczny sezon jajcarski chciałam pokazać ostatnie już sztuki, które w zeszły weekend były gotowe. Ku mojej wielkiej radości większość jajeczek poszła sobie w świat, mam nadzieję, że będą cieszyły nowych posiadaczy :)
W poprzednim poście z jajeczkami pisałam: "Mam jeszcze kilka pomysłów na jajeczka, niestety jajek już niewiele mi zostało... Ale jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to na każdym z jajek będę mogła zrealizować każde z zamierzeń." 
I tak oto moje życzenie spełniło się prawie w całości na jednym jajku ;) Małe jajko, a historię swoją ma... Na początku zrobiłam na nim reliefy klejem magik, gdzieś nacisnęłam zbyt mocno skorupkę i ukruszył się kawałek, więc jajko zostawiłam i stwierdziłam, że owinę je sznureczkiem.. Posmarowałam, więc całe magikiem i dawaj owijać fajnym sznurkiem, którym była zabezpieczona przesyłka z wydmuszkami. W połowie jajka stwierdziłam, że sznurka na całe jajko nie wystarczy, ale olśniło mnie, że mogę owinąć tylko część nadpękniętego jajeczka i zrobić takie gniazdko :) Więc szybko zmyłam klej z całości i tylko na połówce oplotłam sznureczek, dzięki temu ocaliłam mój relief i mogłam jeszcze dodać motyw. I tak oto relief i plecenie sznurkiem spełniło się na jednym jajku....








Kolejne jajeczko też ma gniazdko, ale z innego powodu... na tym ćwiczyłam wiercenie dziurek... Niestety nie wszystko poszło zgodnie z planem, ale sznurek przyszedł na ratunek i nawet zostało kilka wyciętych elementów, choć miało być zupełnie inaczej.... Efekt wiercenia może nie rzuca na kolana, ale jak na początki to jestem z siebie zadowolona ;)









Jest jeszcze jedno jajeczko, też wiercone - tutaj wszystko poszło zgodnie z planem i nie musiałam nic maskować ;)








Ach! Mam jeszcze dwa jajeczka, ale na innym komputerze, więc z pewnością pokażę je jeszcze kiedyś...
Tymczasem... W tej jakże "pięknej" aurze za oknami chciałam wszystkim mnie odwiedzającym złożyć życzenia radosnych, zdrowych, spokojnych Świąt Wielkanocnych! Niech będą dla Was czasem odpoczynku, spotkań z Rodziną, Bliskimi i Przyjaciółmi....


                          Kejti z małym pomocnikiem :)


piątek, 22 marca 2013

jak na starej fotografii?

Jest piątek to musi być nowy post, wchodzi mi to już w nawyk ;) A ponieważ mam co pokazać no to jestem dziś tutaj...
Pani, która wylicytowała na aukcji WOŚP moją skrzyneczkę spytała, czy nie zrobiłabym jeszcze dwóch podobnych do kompletu. Ustaliłyśmy, że dół może być inny, natomiast na górze ma być czarno biały motyw, a reszta w moich rękach. No i tak oto "narodziły" się dwa staruteńkie pudełeczka...

Większe ze słodziakami...


I paryskie maleństwo....


Boczki...


Bardzo miło mi się robiło te skrzyneczki, lubię robić prace, które po części są dla mnie wyzwaniem.
Jak osiągnęłam efekt na bokach? Były one pomalowane białą farbą, którą następnie pokryłam w całości szarą bejcą, po przeschnięciu przecierałam papierem ściernym do momentu uzyskania zadowalającego efektu. Na koniec brązowa patyna na wieczku, mocniej na rantach i lekkie przetarcia patyną na samych obrazkach i bokach. No i oczywiście niezawodne kropeczki ;)))

Czy pierwszy wiosenny weekend przysypany kompletnie śniegiem może okazać się udanym, miłym i optymistycznym? Mam nadzieję, że tak! Życzę Wam tego mimo otaczającej nas aury :) Buziaki :*

wtorek, 19 marca 2013

jajeczka made by kejt

Za oknem śnieg... ciekawa jestem jak będzie na Wielkanoc? Fajnie byłoby iść z koszyczkiem do święcenia w ciepłej aurze, a nie np. przez zaspy śnieżne. Święta zbliżają się wielkimi krokami (czego jakoś kompletnie nie czuć...) i tak mam nadzieję, że jak zimna nas zaskoczyła zasypując wszystko wokoło na chwilę przed kalendarzową wiosną, tak samo szybko sobie pójdzie, a wiosna rozgości się na dobre! A jak będzie? Zobaczymy :) 
Ja dzisiaj debiutuję z jajeczkami sezonu 2013. Są różnorodne jeśli chodzi o motywy, poza tym właściwie zwykłe oklejanki, z kropeczkami, z cieniowaniami, starannie polakierowane.
Z serii "wesołe"






 Z serii "retro"



Z serii "kwieciste", a właściwie to różane ;)



A tak prezentują się wszystkie razem...


Mam jeszcze kilka pomysłów na jajeczka, niestety jajek już niewiele mi zostało... Ale jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to na każdym z jajek będę mogła zrealizować każde z zamierzeń. Trzymajcie kciuki, żeby wystarczyło mi zapału, czasu i chęci :)

Pozdrawiam wiosennie w ten zimowy czas ;))) I pamiętajcie....


Cieszcie się życiem!

piątek, 15 marca 2013

kropeczki... kropeczki...

Eh! Jestem zła, wkurzona i nie wiem, czy powinnam w tym stanie pisać, ale zaryzykuję, a może nawet się uspokoję w międzyczasie.... Oddycham głęboko, liczę do dziesięciu, ale serce nadal mi bije jak szalone, a myśli pędzą jedna za drugą. Ot! Nieodporna na życiowe zawirowania nie radzę sobie z silnymi, negatywnymi emocjami. To straszne, czego doświadczam przez ostatni czas. Niby nie ma to wpływu na ogół wydarzeń (mam taką nadzieję i wierzę w to mocno!), co się teraz dzieje, ale ... poznaję ludzi jakimi są naprawdę, poznaję prawdziwe twarze ludzi których znam od dobrych kilku lat..... 

Lepiej mi? Lepiej! To teraz po odrobinie wyżalenia chciałam pokazać serducho, które pokazywałam kilka postów niżej, w ciut nowszej odsłonie. Nie mogłam się opanować i.... dodałam mu kropeczki :) Myślę, że to dobra decyzja.... 



I jeszcze mam konika na biegunach, który jak to u mnie - długo dojrzewałam do decyzji, żeby go w końcu ozdobić. I tak jedna strona pasuje do powyższego serduszka. A drugą ozdobiłam serwetką w kropeczki. Wszystko oczywiście obowiązkowo popstrykane. Na koniku ćwiczyłam też przecierki za pomocą świecy, niestety słabiutkie wyszły i może pod serwetkami nie są zbyt dobrze widoczne....










Widzę, że zdecydowanie muszę bardziej przykładać się do robienia zdjęć i może zmienić porę ich robienia na dzień, bo w świetle dziennym prace zdecydowanie lepiej i się prezentują, a kolory nie odbiegają od rzeczywistości.


Lublin doszczętnie zasypało! sypie już prawie 24 godziny! Po chodnikach nie da się chodzić, jezdnie zaśnieżone równo, puchowe czapy przykrywają co się da! Do tego wieje wiatr, który potęguje zimno. Piękna taka zima, ale nie tydzień przed pierwszym dniem wiosny!!! Litości!!! Tym miłym, śnieżno - wiosennym akcentem żegnam się z Wami przesyłając moc serdecznych pozdrowień już prawie weekendowych Udanego, miłego i optymistycznego weekendu! Wam i sobie życzę :*